Jak odnieść sukces pedagogiczny?

Sukces w szkole muzycznej jednoznacznie łączony jest ze zdobyciem przez ucznia dyplomu w konkursie (najlepiej pod patronatem Centrum Edukacji Artystycznej). Odnosiłem takie sukcesy, otrzymywałem gratulacje i dyplomy dla nauczyciela. Co by się wydarzyło, gdybym tych sukcesów nie odniósł? Gratulacji i wyróżnień by nie było. Czy byłbym wówczas gorszym nauczycielem? Odpowiedź jest jasna: TAK. Co miałbym wpisać w rubryki „sukcesy uczniów”, wypełniając rozmaite sprawozdania?

„Sukcesy: brak.” 

Z mojej perspektywy sprawa wygląda zupełnie inaczej. 

Zdobycie przez ucznia trofeum w konkursie bardzo często wymagało ode mnie znacznie mniej umiejętności pedagogicznych i zaangażowania niż nauczenie innego ucznia, jednego, poprawnie zagranego dźwięku, poprawnego rytmu składającego się z ćwierćnut i ósemek. Ale to już nie był sukces, a z dokonań ucznia mającego problemy w najprostszych elementach wykonawczych często trzeba było się tłumaczyć. 

Dlaczego tak mało? Dlaczego tak wolno? Być może kiepski i leniwy nauczyciel?

Uczeń X tego samego roku, na tych samych przesłuchaniach CEA, otrzymywał 18 p., Uczeń Y 23 p. Gdyby nie Uczeń Y, byłbym gorszym nauczycielem. Dla mnie znacznie większym sukcesem był występ Ucznia X. Niestety o tym wiem tylko ja i ów Uczeń. Nikt mi nie pogratuluje 18 punktów, nie wpiszę tego w rubrykę „sukcesy uczniów”. 

Sukces bardzo często postrzegany jest, jako spełnienie oczekiwań. Łączy się ściśle z produktywnością. Jesteś produktywny – masz wartość. Sukces został zawężony do ilości, do porównywania z narzuconym wzorem. Tymi wzorami jesteśmy bezustannie atakowani ze wszystkich stron. Nie sposób się przed nimi obronić. W tej, wydaje się obecnie jedynej, formie sukcesu, inne wartościowe rzeczy znikają. Jeśli dbasz o zdrowe odżywianie, o ruch, ale nie masz sylwetki modelek/modeli z reklam, to przecież nie ma żadnego sukcesu. 

Nauczyciel w szkole muzycznej również chce odnieść sukces. Sukces jest nawet wymagany. Problem polega na tym, że musi sprostać oczekiwaniom nie tylko swoim, ale również:

przełożonych

  • zrealizować program,
  • dokształcać się,
  • zdobywać nagrody na konkursach,
  • otrzymywać wysokie punktacje na przesłuchaniach,
  • podejmować szereg innych działań, wspierających życie szkoły,

jurorów

  • wykonanie wymaganego programu w sposób jak najbardziej zbliżony do ideału.

(Przy czym, jurorów jest wielu i każdy z nich ma własną wizję idealnego wykonania.)

rodziców:

  • wzięcie przez nauczyciela całkowitej odpowiedzialności za postępy dziecka,
  • otrzymywanie przez ucznia jak najwyższych ocen,
  • zdobywanie dyplomów w konkursach i przesłuchaniach.

Trzeba zaznaczyć, że nie wspominam o potrzebach uczniów. Są oni często tak przygnieceni oczekiwaniami otoczenia, rodziców, nauczycieli innych (najważniejszych) przedmiotów, zajęciami dodatkowymi, że nie mają czasu nawet pomyśleć o sobie. Dodatkowo system skutecznie wybija z głowy pytania: Dlaczego? Po co mi to? 

Co można zrobić, żeby poprawić sytuację? Można wylewać żale na niedoskonały system edukacji artystycznej, ale to ślepa uliczka. Z systemem nie da się wygrać.

Nauczyciel w pierwszej kolejności powinien pomyśleć o sobie. Zdać sobie sprawę z tego, że jest w trudnej sytuacji, że znajduje się między młotem a kowadłem, że:

  • ma prawo odczuwać lęk,
  • odpowiedzialność za postępy w nauce, ponoszą również uczniowie i rodzice,
  • nie można nauczyć wszystkich doskonale grać,
  • ma prawo być zmęczony,
  • jego praca jest niedoceniana,
  • jest specjalistą a nie cudotwórcą.

Trzeba mieć świadomość, że szukanie satysfakcji na zewnątrz (dyplomy, nagrody, pochwały) przynosi krótkie i ulotne efekty. Opieranie się wyłącznie na nich prowadzi do frustracji i poczucia braku sensu, braku wystarczalności. Sukcesy związane z produktywnością się zdarzają, a zdecydowana, ogromna reszta pracy nauczyciela jest w cieniu. Nikt jej nie widzi i niewielu docenia. Ale to ona nadaje prawdziwą wartość temu, co robimy. Ciągła praca nad małymi postępami, dobrą atmosferą, czas przeznaczony na zwykłe rozmowy o muzyce. To te drobiazgi będą miały wpływ na ucznia, na jego postrzeganie muzyki, na chęć dalszego rozwoju, być może odnalezienia pasji, która zostanie z nim na zawsze. 

Myślę, że chęć szukania odpowiedzi na własne, nie narzucane przez nikogo pytania, chęć rozwoju, to jest sukces, który może dać prawdziwą radość.

„Pojedyncza ocena przeprowadzona w określonym momencie niewiele nam powie o umiejętnościach jednostki, nie mówiąc już o potencjale, który może zapewnić jej sukces w przyszłości.”

„Eksperci NASA, czytając podania kandydatów na astronautów, odrzucali osoby, które odnosiły same sukcesy, natomiast wybierali ludzi, którzy doznali jakiejś znaczącej porażki, ale z powrotem stanęli na nogi. Z kolei Jack Welch, słynny dyrektor generalny firmy General Electric, wybierał kandydatów na stanowiska kierownicze na podstawie „długości pasa startowego”, czyli zdolności do rozwoju. ”

Fragmenty z książki: Carol S. Dweck. „Nowa psychologia sukcesu”. Apple Books. 

1 komentarz do “Jak odnieść sukces pedagogiczny?”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *